misja hillary

W codziennym rytuale sprawdzania co nowego w sieci jednym z najważniejszych jest zapoznanie się z niusami na portalach informacyjnych (tvn24.pl, gazeta.pl). Co uderzyło mnie najbardziej? Hillary Clinton.
Na portalu tvn24.pl w artykule z 31 października możemy przeczytać, że pani sekretarz w sobotę 30 października spotkała się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich z Mahmudem Abbasem (prezydentem Autonomii Palestyńskiej). Clinton zaapelowała w imieniu Georga Mitchella (zajmującego się negocjacjami izraelsko - palestyńskimi z ramienia USA) o wznowienie rozmów pokojowych na Bliskim Wschodzie. Niestety Abbas zaskoczyl panią sekretarz i odrzucił apel. Szkoda. Możemy przypuszczać, że rozmowa przeprowadzona była w kuluarach, ponieważ o wszystkim poinformował palestyński negocjator.
Niestety Clinton nie była oryginalna, chwilę wcześniej (29 października) jak podaje tvn24.pl szef NATO Anders Fogh Rasmussen na szczycie w Emiratach zaapelował o to samo. Prezydent Abbas był zapobiegliwy, odrzucił apel już we wrześniu na zgromadzeniu ONZ. Szkoda.
Niedzielny artykuł z tvn24.pl mówi o spotkaniu Hillary Clinton z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu. Czego możemy się spodziewać, dobry duch amerykańskiej administracji wyraziła opinię, że negocjacje między Izraelem a Palestyną powinny rozpocząć się "tak szybko jak to możliwe". Brawo.
Apel Clinton najwyraźniej przemówił do Netanjahu, ponieważ jak podaje gazeta.pl premier Izraela zaapelował w niedzielę do Palestyńczyków o "bezwarunkowy dialog". Tak trzymaj Hillary.
"Mam wielką nadzieję, że Palestyńczycy zrozumieją, iż powinni się zaangażować w proces pokojowy, gdyż leży to nie tylko w naszym, ale i ich interesie (...) Aby wznowić proces pokojowy, ułatwiliśmy życie codzienne Palestyńczykom i dowiedliśmy, że jesteśmy zdecydowani uczynić to, czego nie uczynił żaden inny rząd izraelski od rozpoczęcia tego procesu szesnaście lat temu" - Netanjahu (z gazeta.pl)
W ramach powtórki z historii konfliktu bliskowschodniego. Rozmowy palestyńsko - izraelskie zostały zawieszone w grudniu 2008 z powodu konfliktu w Strefie Gazy. Autonomia Palestyńska nie chce wzonowienia rozmów ze względu na żydowskie osadnictwo na terenach palestyńskich.
Z ust byłej pierwszej damy na temat ograniczenia żydowskiego osadnictwa dowiedzieliśmy się, że jest bezprecedensowe.
Mam wrażenie, że ktoś nas robi w konia. Czy ja mogę pojechać na Bliski Wschód poapelować? Portal tvn24.pl podaje, że "Głównym celem bliskowschodniej misji sekretarz stanu jest danie nowego impulsu znajdującemu się w impasie bliskowschodniemu procesowi pokojowemu." Z refleksjami na temat polityki bliskowschodniej Stanów Zjednoczonych zostawiam każdego na osobności. Pozostaje nam czekać na kolejne apele sam nie wiem kogo, ponieważ 2 i 3 listopada w Maroku odbywać się będą konsultacje Clinton z ministrami spraw zagranicznych krajów arabskich w sprawie pokoju między Palestyńczykami a Izraelczykami. (gazeta.pl)
Pamiętam jak w zeszłym roku Barack Obama mówił w Jerozolimie, że ma plan naprawy stosunków bliskowchodnich a izraelskie gazety rozpisywały się o tym co napisał w kwitlechu włożonym w Ścianę Płaczu.