z miasta kości artystów

zawisnąć do góry nogami
z biletem w jedną stronę
za prawą nogę na przekór
na konopianym sznurku
wysoko pod sufitem
odprawić rozum
opętany przez strzygi
w jesionowym pudełku
czekać guślarza
nim krew poleci z nosa
wgryźć się w wilgotną ziemię