Sprawa katastrofy rządowego tupolewa mimo upływu trzech miesięcy jest nadal gorąca. Nie chodzi tu bynajmniej o wyjaśnienie przyczyn wypadku a o grę polityczną PO-PiSu z "tutką" na językach.
Mimo solennych zapowiedzi przed kampanią wyborczą, że żadna partia nie będzie wykorzystywała tragedii do celów politycznych PiS jak i PO wyciągnęły z niej tyle paliwa ile się tylko dało. 'Prawo' rozdawało obrazki z prezydencką parą a pan Brat obiecywał kontynuować "misję" bł. Zmarłego. Platforma postawiła na zabawę w antagonizmy i na każdym kroku podkreślała brak motywów smoleńskich w swojej kampanii, zgrabnie chłepcząc lotnicze paliwko. Gdzieś w tle przebąkiwało coś SLD, którego primo celem było uzyskanie jakiegokolwiek elektoratu.
Po wyborach silniki tupolewa zamruczały wesoło zwiastując nowe siły. Partia Jarosława za główny cel postawiła sobie dopilnowanie nowej głowy państwa, by ta wyjaśniła tragiczną zagadkę. Z tego co pamiętam to ta zapowiedź pojawiła się jako pierwsza już 4 czerwca wieczorem.
Z drugiej strony, co tu wyjaśniać? Wszyscy i tak wiedzą, że to wina Rosjan. Tylko! W końcu o zmarłych źle się nie mówi, ustalmy zatem wspólną wersję. Oczywiście "wspólna" znaczy bez Przyjaciół Rosjan - naszą narodową, zatwierdzoną przez naszą komisję złożoną z polityków prawych i sprawiedliwych (i kilku postkomunistów, ale takich spolegliwych).
Partia POpularna po wypiciu już dużej butelki szampana zabrała się za wewnętrzne sprzątanie. Na widelcu znalazł się już trochę wysłużony Janusz Palikot, który podczas kampanii jak tylko mógł, szkodził swojemu przyjacielowi Bronkowi. I tak nie wiadomo, co zrobić z czołowym clownem. Z jednej strony magnes przyciągający młode pokolenie szukające łatwej rozrywki, z drugiej rozczochrana dmuchana lala odpychająca pokolenie starsze.
W centrum tego wszystkiego jest artystka do której czuję ogromną miłość, czyli Kora - Honorowa Członkini Sztabu Wyborczego pana Komorowskiego. Nie ukrywa swoich skłonności do Platformy, wystąpiła z kilku spotach, zrobiła sobie zdjęcie z pieskiem na tle bilbordu wyborczego obecnego prezydenta elekta a nawet dała koncert razem z zespołem Feel [sic!!!] dla Bronka, choć pod sztandarem zbiórki pieniędzy dla powodzian. Ja to wszystko zapominam i włączam płytę. Nie potrafię jednak zrozumieć po co wraz z Kamilem Sipowiczem zamieściła list na blogu posła Palikota?! Jeżeli chce nakręcić swój piar, to po co robi to za pośrednictwem polityki w której aktywnie i tak nie uczestniczy?! Zarzutów mam więcej, ale ich nie wyleję, bo się tylko nakręcę. Aż się prosi! Odniosę się jedynie do "rewolucyjnego" listu:
"Katastrofa smoleńska w rekordowym tempie została przekształcona przez polityków i kapłanów w nowy mit wolnej Polski. Nikt dotychczas jednoznacznie i bez obłudnej poprawności politycznej nie poddał w wątpliwość jakość kamienia węgielnego tego mitu.
- Prawda.
"Odważył się jeden polityk – Janusz Palikot. Spotyka go w tej chwili kara ze strony kolegów i wrogów z własnej partii. Powstała ponadpartyjna grupa Oburzonych, z których część chce pewnie zrobić na tym małą polityczną karierkę, a część wyrównać rachunki z niewygodnym i wyrazistym politykiem. Nawet jeden lewicowy polityk, który dotychczas wyglądał na dosyć rozsądnego, po wypowiedzi Palikota miał cały zepsuty dzień, a gdy dojdzie do władzy pewnie po lewicowemu odda Kościołowi tak mu potrzebne kilkaset hektarów."
- Czy banicja Palikota wiąże się z jego odwagą, czy raczej przewidywalną i pierdołowatą błazenadą? Fakt jest wyrazisty, ale Janusz Korwin-Mikke też jest. Pani ma na myśli SLD, któremu nierzadko bliżej do PO niż do lewicy.
"Żyliśmy w komunie i nikt nam nie zabronił myśleć zatem i dziś możemy zrobić użytek z mózgu. Stawiamy tylko kilka logicznie nasuwających się pytań. Po pierwsze: skoro wizyta Prezydenta w Katyniu była tak ważna, to dlaczego spóźnił się on na lotnisko warszawskie 25 minut ? A właśnie te 25 minut mogło ocalić życie 96 ludzi."
- A kogo to obchodzi co, by było gdyby? Może, gdyby spóźnił się godzinę to wszyscy, by żyli?
"Po drugie: część z otoczenia Prezydenta twierdzi w kuluarach, że przed wylotem Prezydent zorganizował przyjęcie dla przyjaciół. Przyjęcie to przeciągnęło się do wczesnych godzin rannych."
- Jaki to ma związek? Może pan Kaczyński zabalował do rana, może się spóźnił, bo miał kaca, może nawet jak sugeruje Palikot był pod wpływem alkoholu? Ja też lubię sobie chlapnąć przed lotem.
"Po trzecie: kilka minut przed lądowaniem prezydent rozmawiał z Bratem, z Bratem dla którego to przecież wykonał zadanie i został Prezydentem. Może Brat doradził mu, żeby lądować, mimo mgły i chyba nie najlepszej opinii o technice lotniskowej w mieście leżącym na rubieżach osłabłego imperium. Czy nie należałoby udostępnić cały zapis tej rozmowy opinii publicznej. Już teraz po wyborach, żeby nie twierdzono, że jest to chwyt wyborczy. Są to pytania, które miliony Polaków sobie stawiają, podejrzewamy, że także część tych popierających Brata. Jeżeli na te pytania odpowiedź byłaby twierdząca, to Prezydent rzeczywiście mógł przez swoją lekkomyślność a także sarmacką brawurę być współwinny tej katastrofy."
- Może i należy zbadać treść tej rozmowy. Nawet jak J. Kaczyński sugerował lądowanie to można go za to pogrążyć jedynie społecznie, bo odpowiedzialności karnej za to nie poniesie. Zresztą to pilot jest osobą odpowiedzialną za podejmowanie decyzji.
"Śmierć Prezydenta i 95 innych osób to tragedia. Czy jednak tragedia czyni z jej ofiary bohatera narodowego. Zarzuca się Palikotowi, że źle mówi o zmarłych, bo o zmarłych się źle w Polsce nie mówi. Nic złego o Bierucie, Gomułce, o Piłsudskim, Moczarze, Gierku i innych szlachetnych zmarłych. W rekordowym tempie Brat przekonał dostojnika kościelnego arcybiskupa Dziwisza, aby parę prezydencką pogrzebać na królewskim Wawelu. Arcybiskup Dziwisz, mimo wielkich zasług dla Jana Pawła II nie jest wzorem rozsądku. To on „zabezpieczył” papieża przed wiedzą o grzesznym życiu założyciela Legionów Chrystusa Degollado, który przez lata gwałcił własnego synka oraz miał setki stosunków z dziećmi. Sprawa Degollado jak na razie hamuje w Watykanie proces beatyfikacji naszego papieża.
W czasie kampanii prezydenckiej Jarosława Kaczyńskiego rozdawano obrazki prezydenckiej pary. Na smoleńskim micie zbudował powrót do wielkiej polityki - Brat. (...) dlaczego Brat nie wziął w obronę Bratowej, gdy wielebny ojciec Tadeusz nazwał ją "czarownicą".
Poza tym jak można czarownicę pochować na Wawelu ? Czy mamy dwa Kościoły katolickie w Polsce, w którym jedną i tę samą osobę jeden dostojnik nazywa czarownicą o drugi organizuje jej królewski pogrzeb?"
- Prawda! Zgadzam się.
"Bardzo wielu Polaków o tej tragedii przeplatającej się z ponurą polityczna farsą myśli i rozmawia. Przez elitę społeczeństwa, wybranych demokratycznie polityków jest ona w cyniczny sposób instrumentalizowana i cynicznie wykorzystywana do walki o władzę. (...)"
- Pani Olgo, ależ Pani sama w tej farsie uczestniczy!