Jeszcze przez miesiąc - do 14 lutego można oglądać w Gmachu Głównym Muzeum Narodowego w Krakowie wystawę grafik i (tylko i aż) jednego obrazu Francisco Goi. Jest to kilkanaście grafik artysty z cyklu Okropności wojny (co mnie zaskoczyło własność MN), oraz jeden olej z Szépművészeti Múzeum w Budapeszcie. Epizod z hiszpańskiej wojny o niepodległość jest zapowiedzią namalowania Rozstrzelania powstańców madryckich.
Pierwszy raz miałem styczność z oryginałem Goi. Grubo i odważnie nakładana farba, dynamizm, emocje.
"Goya ukazuje jedną z najważniejszych właściwości sztuki, która potrafi brutalnie zmusić nas do zobaczenia najstraszniejszych stron życia, czego zwykle za wszelką cenę staramy się unikać".
Ortega y Gasset
Studiowanie historii sztuki sprawia, że student o sztuce - z własnej woli - chce powiedzieć tylko "fajne" lub "do dupy". Fajna wystawa. Mam wrażenie, że Goyę Kraków dostał za Cecylię Gallerani... moja impresja.
Polecam - czas zwiedzania... 10 minut. :-) O wystawie na stronie Muzeum Narodowego.